Tajemniczy betel
Naprzeciw mnie w pociągu między New Delhi i Saharanpur w Indiach siedziała starsza pani ubrana w sari, piękną jedwabną suknię. Na czole miała wymalowane czerwone kółko, znak przynależności do jakiejś kasty, na przedramieniu złote bransolety, a na palcach pierścienie. Bogata przedstawicielka swego kraju poruszała leniwie szczękami. Czyżby i w Indiach tak bardzo rozpowszechniła się amerykańska guma do żucia?
To nie była jednak guma, tylko betel,^izyli pan, łagodny narkotyk, używany codziennie przez ponad pół miliarda ludzi na świecie, głównie w Indiach, w Burmie, Syjamie oraz na Półwyspie Indochińskim i Malajskim. Przyglądałem się z ciekawością, ale i z pewnym niesmakiem, który wywoływał widok czerwonej od betelowego orzecha jak krew śliny. Wydawało mi się, że kobieta ma pełne usta krwi. Na stacjach kolejowych i na ulicach żuli betel i biednie ubrani ludzie, czasem wychudli nędzarze. Gdy spluwali, wydawało mi się, że to plujący krwią gruźlicy w ostatnich stadiach choroby.
Betel jest, jak wspomniałem, łagodnym i podobno nieszkodliwym albo przynajmniej mało szkodliwym narkotykiem. Przynosi żującemu uczucie błogości i zadowolenia, ułatwia kompletny relaks. Głównym składnikiem betelu jest owoc palmy betelowej (Areca catechu), rosnącej w najgorętszych rejonach południowo-wschodniej Azji. Jest to jedna z piękniejszych palm, dochodząca do 30 m wysokości, a jej pień sięga 45 cm średnicy. Rośnie w gęstych, zacienionych dżunglach albo w plantacjach mieszczących 1000- 3000 palm na hektarze. | |
|