Pierwsze żurawiny amerykańskie przywiozłem ze sobą do Polski również w 1946, ale podobnie jak w przypadku borówki wysokiej nie było czasu prowadzić nad nimi badań. Pierwszą plantację założono około 1960 w pobliżu Elbląga na wyeksploatowanym torfowisku, bo i żurawina wymaga gleb torfowych bardzo kwaśnych, o pH 4-5. Pierwszy zbiór otrzymaliśmy w 1966. Przywieziona 10-kilogramowa łubianka zrobiła w Warszawie furorę. Były to przepiękne owoce, duże, błyszczące i zdrowe, do których nawet się nie umywał pognieciony drobiazg żurawiny miejscowej, sprzedawanej w sklepach.
Wiosną następnego roku (1967) młody pracownik Instytutu wyjechał na półtoraroczny staż do Żurawinowej Stacji Doświadczalnej w stanie Massachusetts; wrócił w końcu 1968. Jego zadaniem ma być założenie i prowadzenie specjalnej stacji Instytutu, poświęconej uprawie żurawiny i borówki wysokiej.
Żurawina amerykańska ma w Polsce szanse pełnej aklimatyzacji. Świadczą o tym pierwsze wyniki doświadczeń - zebrano plon, który po przeliczeniu wynosił ponad 10 t z hektara. Borówką wysoką interesują się zarówno sadownicy zawodowi, jak i amatorzy, natomiast żurawina to owoc do uprawy tylko przez specjalistów. Ma ona duże szanse przyjęcia się w województwie szczecińskim, koszalińskim i gdańskim, gdzie jest wiele wyeksploatowanych torfowisk. Po wybraniu torfu pozostają nieużytki, które nie nadają się ani na zalesienie, ani na pastwiska, ani na użytki rolne. Tam właśnie można zakładać plantacje żurawin. | |
|